OBJAŚNIANIE MARZEŃ KUCHENNYCH

Aleksandra Burek

Odnaleziono rękopisy Zygmunta Freuda. Rewolucyjne odkrycia Mistrza, dotąd nieznane, rzucają nowe światło na psychoanalizę.

Mogło zacząć się tak. Mały Hans usiadł przy wielkim stole, na wielkim krześle. Próbował sięgnąć do wielkiego talerza. Z kuchni wybiegła wielka matka. Masz to wszystko zjeść – zaskrzeczała i zniknęła, rozpłynęła się właściwie, za kuchennymi drzwiami. Za przerażającymi drzwiami, tonącymi w parze gotującej się zupy i kipiącego sosu. Chłopiec patrzył przez chwilę za znikającą postacią matki. Tęskny wzrok przeniósł na stojący przed nim talerz. Na zupę, w której pływała wielka marchewka. Wszystko zjeść – pomyślał i skrzywił się z obrzydzeniem. Podziobał łyżką marchewkę, delikatnie, właściwie – ostrożnie. Jakby marchewka spała, a on bałby się obudzić tego śpiącego potwora. Kątem oka zajrzał do talerza brata. Z przerażeniem zauważył, że marchewka w talerzu brata jest mniejsza. Siostra nie dostała marchewki wcale. Tak jest zawsze – pomyślał. – Zawsze.
W dorosłym życiu zainteresowanie rywalizacją o większą czy mniejszą marchewkę przenoszone jest na wszystkie przedmioty o kształcie marchewki. Lub na brak przedmiotów o kształcie marchewki. Trauma to nie widok rodziców uprawiających seks. Trauma to wspomnienie pierwotnego posiłku.
Traumatyczne doznania okresu dzieciństwa tkwią w nieświadomości, ujawniając jedynie swoje symptomy. Zazwyczaj pod postacią nerwic, przechodzą ewolucję od zaburzeń psychicznych do somatycznych o – jak ci potem powie psychoanalityk – niewyjaśnionych przyczynach. A wszystko to wypływa z podniet oralnych; kuchennych. Te rewolucyjne odkrycia, dotąd nieznane, ujrzały teraz światło dzienne. Odnaleziono zaskakujące rękopisy, które rzucają nowe światło na psychoanalizę. Przepisy kulinarne Zygmunta Freuda.
Freud nie interesował się mianowicie seksem, a kuchnią.

Bodaj najczęściej spotykaną nerwicą jest neurastenia, często uważana za postać nerwicy depresyjnej. Zazwyczaj spowodowana jest ona stresem, wyczerpaniem, długotrwałymi stanami napięcia. Dla neurastenika charakterystyczne są częste bóle głowy, zaburzenia trawienne oraz niemoc płciowa, potocznie zwana impotencją. Pacjent neurasteniczny przypomina cielęcinę. Często też cierpi z powodu swojej cielęcej miłości. Jest oślizgły i nieprzyjemny w obserwacji: wilgotny, miękkawy, blady. Oczy ma duże i łagodne. Tak wyglądają mężczyźni, pacjentek bywa mało, gdyż kobiety są zazwyczaj zdrowe. Lekarstwem jest krwista, niedopieczona cielęcina. Jagnięcina, przypominająca ją nieco, może ją skutecznie zastąpić.
Przygotowaną, niedopieczoną cielęciną raczymy wszystkich domowników. Półmisek z potrawą stawiamy na stole, w równej odległości od każdego rogu. W przypadku stołów okrągłych wyznaczamy miejsce na półmisek określając punkt przecięcia dwóch odcinków prostopadłych do linii stycznych z obwodem stołu. Można użyć do tego dużego cyrkla. Problem zachowania konwenansów przy stole – prawidłowego określenia, gdzie kto siedzi, przed kim jest stawiany półmisek z głównym daniem – znika w restauracji. Tam czeka nas niespodzianka. Ach, któż to wie, gdzie nas posadzą i co przed kim postawią. Dezorientacja ta bywa zapładniająca. Warto zatem i podczas domowego posiłku użyć urozmaicających przemieszczeń: talerz dziecka położyć na środku stołu, a wazę postawić mu przed nosem. Dobrą metodą terapii jest również usadzenie wszystkich po jednej stronie stołu – w przypadku stołów okrągłych odmierzamy połowę obwodu i usadzamy ucztujących w łuku – a po drugiej stronie nikogo. Jedną ze skuteczniej działających terapeutycznych taktyk jest wlanie majonezu do cukiernicy.
Zabiegi te należy przeprowadzać ostrożnie, gdyż zlęknieni, zdezorientowani domownicy często ratują się ucieczką przed telewizor, gdzie posiłkują się z talerzem na kolanach. Znane są również przypadki, gdy pacjenci wpadają w neurozę jedzenia poza domem. Większość bowiem neurotyków jada poza domem. Proponowane leczenie neurotycznych i psychotycznych cierpień to rytualne siekanie banana. Nie zawsze banan jest tylko bananem. Czy też, jak pisał już sam Freud, nie zawsze cygaro jest tylko cygarem.

Telewizor może też stać się przyczyną innych neurotycznych cierpień. Powoduje on często mianowicie posiłek przerywany. Każdy posiłek przerywany prowadzi zarówno kobiety jak i mężczyzn do nerwicy lękowej. Stłumione pragnienie posilenia się zagnieżdża się wówczas w nieświadomości. Tłumione libido powraca w postaci nocnych mar. Cała psychoza, na którą cierpiał pożarty przez wielką rybę Pinokio, ma swoje podłoże w wypartym w okresie dziecięcym oralnym libido. Na nic postmodernistyczne interpretacje, jakoby ryba, która pożarła Pinokia była wszechpochłaniającą macicą. Przejęzyczenia, które stają się z czasem jednym z głównym symptomów oralnych zaburzeń, wynikają więc w prostej linii z posiłku przerywanego. Otóż i odpowiedź, dlaczego tłumione powraca poprzez język! Na początku mianowicie, były usta. Leczenie, wedle przepisów kulinarnych Freuda jest niewątpliwie skuteczne: wpierw jedz, potem mów. Jeść należy ozory, ugotowane do miękkości.
Płynącą z jedzenia oralną przyjemność może stłumić każda, nawet najmniej rygorystyczna dieta. Każda dieta to tłumienie potrzeb. Dlatego diet należy się wystrzegać, a i ozory powinny być tłuste i przyrządzone odpowiednio. Koniecznie prawą ręką. Najbardziej perwersyjni są bowiem mańkuci.
Żadnej zupy nie należy więc mieszać lewą ręką, manifestując swoją przyzwoitość i pruderię. Podobnie postępujemy z rozszczepioną zupą Fliessa. Fliess wyznawał zasadę biseksualności gatunku ludzkiego, którą próbował zarazić – zasadą niestety, nie biseksualnością – Freuda. Niemniej, idealną osobą, nadającą się do gotowania zupy Fliessa jest homoseksualista. To dlatego w najlepszych restauracjach kucharzami są geje. Tylko homoseksualista ma właściwą kombinację prostego bezmyślnego męskiego libido i skomplikowanego libido kobiecego z podwojoną w porównaniu z kobiecą – gejowską histerią.

Tak oto rozpoczęła się psychoanalityczna rewolucja. Psychoanaliza wygrzebała się z łóżka i powoli wraca tam, gdzie jej miejsce – do kuchni. To zaburzenia jedzenia są początkiem wszelkich histerii, zamaskowanych później, w dorosłym już życiu, pod przebraniem seksualności. Psychoanalityk nie będzie nas już pytał o seks. Nareszcie. Nareszcie zajrzy nam do talerza.

„Książka kucharska”  Zygmunta Freuda została opublikowana przez Jamesa Hillmana i Charlesa Boera (Warszawa, Elma Books 1999). Zafascynowana teorią pozwoliłam sobie nieco ją rozwinąć.

A.B.

POLECAM:

Edypalny placek:
„Wymieszaj kwaterkę cukru, 2 łyżki mąki, szczyptę soli, kilka obranych i pokrojonych w plastry jabłek, ½ kwaterki rodzynek, ½ kwaterki posiekanych włoskich orzechów, 3 łyżki ciemnego rumu i ¼ kostki stopionego masła. Poproś mamusię (najlepiej, gdy stoi koło ciebie i przygląda się, jak sobie radzisz) o jej ulubiony przepis na kruche ciasto. Wyłóż tym ciastem formę, nałóż na ciasto przygotowane nadzienie jabłkowe i przykryj drugą warstwą ciasta. Piecz przez 10 minut w temperaturze 225 stopni, po czym obniż temperaturę do 175 stopni. I piecz jeszcze przez 25 minut. Ostudź placek do temperatury pokojowej. I nie zapominaj o mamusi.”

Duszony samiec węgorza w piwie:
„Żeby udusić samca węgorza w piwie, trzeba się wpierw upewnić, czy poddawana obróbce kulinarnej ryba to aby na pewno samiec. W tym celu należy pokroić węgorza na małe kawałki i wypatrzeć jądra. Pokrajanego węgorza gotować w garnku w szklance piwa, z kilkoma posiekanymi szalotkami. Odwar doprawić solą, pieprzem i zagęścić odrobiną mąki ziemniaczanej. Jeśli przy stole mają być obecne damy, należy przykryć węgorza zieloną pietruszką.”

POLECAM:

http://www.redmoon.pl/photo/471201i.jpg